|
15 lipca – 30 sierpnia, bud. C
Tomasz Gudzowaty
„My Walk
II”
wystawa fotografii
„My Walk II” to kontynuacja cyklu fotografii „My Walk”. Na ekspozycję
składa się 50 zdjęć z podróży Tomasza Gudzowatego w latach 1997-2002
(m.in. do Mongolii, Kenii, Botswany, Etiopii, Chin, na Filipiny), a
także z ostatnich wypraw do Mongolii i Peru. Obok nie prezentowanych
wcześniej fotografii, znalazło się tu kilka dobrze znanych prac,
nagrodzonych na World Press Photo: Pierwsza lekcja zabijania, Paradise
crossing oraz Tysiącmilowa podróż zaczyna się od pierwszego kroku.
Tomasz Gudzowaty zyskał międzynarodowe uznanie w dziedzinie fotografii
przyrodniczej i reportażowej. Zdobył szereg nagród i wyróżnień, m.in. w
kilku edycjach prestiżowego międzynarodowego konkursu World Press Photo.
Jego zdjęcia były wielokrotnie publikowane w prasie; wydał także kilka
albumów. W tym roku otrzymał Nagrodę Doskonałości (Award of Excellence)
w najważniejszym konkursie fotograficznym za oceanem – Pictures of the
Year International – za reportaż o mongolskich Kazachach, polujących z
orłami.
Informacje: www.yours.pl
Uderzając czołem o ziemię
Pewien buddyjski mnich maszeruje całymi dniami, co krok padając na
kolana i uderzając czołem o ziemię. Poza małym tobołkiem nic ze sobą w
podróż nie zabrał, a najeść się może tylko wtedy, gdy litościwy
przechodzień podzieli się kolacją z ubogim wędrowcem. Ten osobliwy hołd
dla cudowności życia (metafora człowieczych upadków i wzlotów?) potrwa
jeszcze wiele lat. Ale czy nam, ludziom Zachodu, kiedykolwiek uda się go
zrozumieć?
Może nigdy, ale spróbować warto. Po raz pierwszy zmierzyłem się z
nieskończonością buddyzmu w roku 2002, gdy z aparatem fotograficznym w
garści spędziłem ponad miesiąc w klasztorze Shaolin. Wielogodzinne
medytacje i katorżnicze techniki treningu, którym skwapliwie poddają się
tamtejsi mnisi, nie zmieniają się od wieków. Podobnie, jak generacje ich
poprzedników, dzisiejsi mistrzowie medytacji doskonale panują nad swoimi
ciałami. Potrafią obniżać tętno do kilku uderzeń serca na minutę. Gdy
chcą, nie odczuwają bólu, a ich anty-grawitacyjne spacery po ścianie
zapierają dech w piersiach widzów.
Do podobnej doskonałości dążą uczniowie szkoły Shishahai w Pekinie,
wychowującej przyszłych mistrzów sportu. To oni będą reprezentować Chiny
na igrzyskach olimpijskich, które odbędą się w Państwie Środka w roku
2008. Ale kiedy patrzyłem w oczy kilkuletnich dzieci, poddawanych
dorosłemu, do granic możliwości wyczerpującemu treningowi, nie widziałem
w nich satysfakcji i dumy mnichów Shaolin. Widziałem strach przed
przegraną. Te dzieciaki dobrze wiedziały, że na ich miejsce czyha setka
kolejnych kandydatów do lekkoatletycznej galerii sław.
Rywalizacja jest sensem życia także dla Mongołów, którzy podczas
corocznego święta Naadam urządzają swoje tradycyjne zawody sportowe. Od
najmłodszych lat walczą o miano najlepszych jeźdźców, łuczników i
zapaśników. W przeciwieństwie do małych Chińczyków, Mongołowie czerpią z
zaciekłej rywalizacji nieopisaną radość. A przecież na turnieju Naadam
nie raz leje się krew...
Potomkami starych plemion mongolskich są Kazachowie. Nic więc dziwnego,
że również oni znakomicie czują się w siodle. Jednak największy podziw
budzi ich mistrzostwo w polowaniu z orłami. Drapieżne ptaki nie są dla
myśliwych jedynie doskonale wyszkolonymi „maszynami do zabijania”. To
przede wszystkim wierni towarzysze ciężkiego, surowego życia. Dlatego
też po kilku latach wspólnych łowów, Kazachowie ofiarują orłom wolność.
Niedawno wróciłem z Peru, gdzie spędziłem trzy tygodnie, obserwując
mieszkańców wioski Maras. Mieszkającym na wysokości 3300 metrów
Peruwiańczykom większość czasu zabiera praca na tarasach solnych. Dla
zbłąkanych turystów ten niezwykły twór natury może być li jedynie gratką
cieszącą oko. Czym są tarasy dla mieszkańców Maras? Wystarczy spojrzeć
na ich zżarte przez sól dłonie. Harówka wysoko w górach to nie jedyne
zajęcie Peruwiańczyków. Aby przeżyć, muszą jeszcze zajmować się hodowlą
zwierząt, uprawą roli i wypalaniem cegieł. Wciąż jednak mają nadzieję na
poprawę losu, a pomaga im w tym religia. O codziennych trudach
zapominają w czasie festiwalu Qoyllur Riti, podczas którego oddają cześć
Chrystusowi modląc się, śpiewając i tańcząc.
Druga edycja wystawy „My Walk” daje mi okazję do podzielenia się z
Państwem najnowszymi, niepublikowanymi dotąd zdjęciami z Peru. Znalazły
się tu także moje ulubione fotografie z podróży po Azji, Afryce i
Europie z ostatnich 8 lat: portrety dumnych wojowników z afrykańskiego
plemienia Samburu, wędrujących po Anglii Romów, nieletnich filipińskich
prostytutek… Jest kilka zdjęć pochodzących z cyklu „Following The Rain”,
na których „upolowałem” antylopy gnu przemierzające setki kilometrów w
poszukiwaniu wody i pożywienia. Każda z tych fotografii jest dla mnie
jak uderzenie czołem o ziemię. Oto „My Walk II” — mój prywatny katalog
zachwytów nad niezwykłością i różnorodnością świata.
Tomasz Gudzowaty
Tomasz Gudzowaty
Urodzony w Warszawie, w 1971 roku.
Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
Członek Polskiej Agencji Prasowej.
Członek A.I.P.S. (Association Internationale de la Presse Sportive).
Członek Klubu Dziennikarzy Sportowych.
Reprezentowany przez Focus Fotoagentur i Yours Photography.
Laureat wielu prestiżowych nagród i wyróżnień, m.in.:
Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej 1999
(druga nagroda w kategorii „Świat w którym żyjemy”)
WORLD PRESS PHOTO 1999
(pierwsza nagroda w kategorii „Nature and Environment”)
WORLD PRESS PHOTO 2000
(druga nagroda w kategorii „Nature and Environment”)
Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej 2000
(pierwsza, druga oraz trzecia nagroda w kategorii „Świat w którym
żyjemy”)
Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej 2001
(druga nagroda w kategorii „Sport” – za zdjęcie pojedyncze)
Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej 2001
(druga nagroda w kategorii „Sport” – za reportaż)
WORLD PRESS PHOTO 2003
(pierwsza nagroda w kategorii „Sports singles”)
WORLD PRESS PHOTO 2003
(druga nagroda w kategorii „Sports – stories”)
Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej 2003
(trzecia nagroda w kategorii „Świat w którym żyjemy”)
oraz
POYi (Pictures of the Year International) 2005
(nagroda Award of Excellence w kategorii „Magazine Division / Feature
Picture Story”.)

Filipiny, 1998. Te dwie starsze kobiety są siostrami. Wiodą
skromne życie w Cebu, stolicy wyspy o tej samej nazwie i drugim co do
wielkości mieście Filipin.

Mongolia, 2002. Mongolskie dzieci potrafią dosiadać konia jeszcze
zanim nauczą się chodzić. Ten mały wojownik bierze udział w obchodzonym
w lipcu święcie Naadam, podczas którego odbywają się zawody w trzech
narodowych dyscyplinach sportowych: jeździectwie, łucznictwie i
zapasach.

Peru, 2004. Tarasy solne niedaleko Maras powstały dzięki źródełku
słonej wody, spływającej z wysokości kilkuset metrów. Miejscowa legenda
głosi, że słodką wodę ze strumienia zamienił w słoną przebywający tu z
wizytą św. Franciszek z Asyżu.
Photo © Tomasz Gudzowaty, Yours Photography / Fotoagentur Focus
|
|